Zastanawiam się nad jednym rowerem do wszystkiego, bo garaż mały a rowerów przybywa. W tygodniu dojazdy do pracy po mieście, w weekend chciałbym wypadać w teren i na dłuższe trasy. Gravel wydaje się idealny na papierze, ale ciekawi mnie, czy w praktyce da się tak łączyć bez kompromisów, które po pół roku zaczną wkurzać. Jeździ ktoś tak na co dzień i jest zadowolony?
Gravel do miasta na co dzień i w teren w weekend — da się jednym? |
|
633
My z mężem jeździmy właśnie w ten sposób i sprawdza się wyśmienicie. W tygodniu spokojne dojazdy, w weekend dłuższe trasy po okolicy, wszystko na jednym rowerze. Klucz to dobrać opony, które ogarną i kostkę w mieście, i szuter za miastem. Jeden rower mniej w garażu to też mniej rzeczy do pilnowania, a przyjemność ta sama.
Da się bez problemu, tylko dorób sobie błotniki i chociaż mocowania na bagażnik, bo do miasta to zbawienie a w weekend zdejmiesz. Gravel jest właśnie po to, żeby nie mieć trzech rowerów. Jedyny kompromis to taki, że na czysto szosowych wypadach będziesz odrobinę wolniejszy, ale kogo to obchodzi na co dzień.
Ja tak wlasnie jezdze, jeden gravel do wszystkiego bo na wiecej nie mam miejsca ani kasy. Do miasta dalem tansze opony i smiga. Jak cos sie zuzyje to wymieniam i tyle, zaden dramat.
No i jeszcze jedno, do miasta warto z czasem mieć osobny tańszy komplet kół z miejskimi oponami, przekładasz w minutę i nie katujesz terenowych na asfalcie. Ale to już jak wejdziesz głębiej, na start jeden komplet spokojnie wystarczy.
o rzeczywiscie wracam do tego tematu bo wlasnie o tym mysle ostatnio. moim zdaniem jeden rower do wszystkiego to marzenie a nie rzeczywistosc, lepiej miec dwa. ale jak kto ma maly garaz to najlepszy kompromis to gravel, ogarnie oba!
Rozumiem ten problem. Rzeczywiście garaż bywa problemem dla wielu ludzi. Gravel to uniwersalna opcja, możesz jeździć zarówno asfaltem jak i terenem. Będzie pewnie kompromisem, ale właśnie to czasami jest najlepsze dla rodzin, które chcą wielu przygód na jednym rowerze.
|
|
« Starszy wątekNowszy wątek »
|


